13.12.2018

Prezentownik - 5 pomysłów na prezent dla miłośnika wina

Święta Bożego Narodzenia coraz bliżej i to już ostatni dzwonek by pomyśleć o świątecznych prezentach. Wybór podarków to kwestia trudna, bo chcielibyśmy wręczyć naszym bliskim to, co najbardziej ich ucieszy. Nie zawsze jednak mamy rozeznanie co to do cholery mogłoby być. Sprawa się komplikuje jeśli mają specyficzne zainteresowania, które niekoniecznie podzielamy. Na szczęście zawsze można zapytać innego pasjonata tematu, który od ręki przedstawi Ci listę inspiracji.

Zastanawiasz się jaki prezent dla miłośnika wina?


Sprawdź propozycje godne prawdziwego winoluba:



1) WINO


Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana

Wiadomo. Cóż innego sprawiłoby większą radość entuzjaście wina niż porządna butelka ulubionego alkoholu? Podpowiedź o tyle oczywista, co rzucająca blady strach na obdarowującego, który na winie najczęściej się nie zna. Spokojnie - strach ma wielkie oczy. Chcesz zakupić wino którym winoman się zachwyci? Odpuść sobie penetrowanie półek marketów, dyskontów i wielkich hal handlowych. I nie, nie chodzi o to, że nie jesteś w stanie wyhaczyć tam czegoś wyjątkowo. Jest to jednak trudniejsze oraz dużo bardziej czasochłonne. Jeżeli nie poruszasz się swobodnie w temacie wina, musisz spędzić co najmniej jeden wolny wieczór na przeczesywanie internetu, przedzieranie się przez noty degustacyjne i setki blogów takich jak ten. A gdy już wyłuskasz marketową butelkę z najlepszymi recenzjami, wybitnymi ocenami i udasz się na zakupy, najprawdopodobniej okaże się, że wysprzedała się jakiś czas temu. Wszak nie byłeś pierwszym tropiącym ten rarytas. Procedurę poszukiwań musisz zacząć więc od nowa. Najlepiej zatem wybrać się do sklepu specjalistycznego. Znajdziesz tam wyselekcjonowany towar, a przede wszystkim fachową poradę sprzedawcy. Mało tego - oprócz konkretnych rekomendacji możesz usłyszeć ciekawe anegdoty kryjące się za daną butelką. A nic nie poprawia smaku wina bardziej, jak towarzysząca mu dobra historia. Podziel się nią przy wręczaniu prezentu lub dołącz w formie bileciku i pokaż winomanowi, że specjalnie dla niego znalazłeś coś wyjątkowego.

2) KSIĄŻKA


Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana

Oczywiście o winie! Jest we mnie głębokie przekonanie, że książka to zawsze dobry pomysł na prezent. A książka o winie, to dla jego wielbiciela prezent wręcz genialny! Jeszcze ładnych parę lat temu z dobrymi publikacjami winiarskimi na polskim rynku wydawniczym było krucho. Na szczęście sytuacja się zmienia i obecnie bez problemu kupisz takowe stacjonarnie lub (najczęściej) przez internet. Na prezent można wybrać pozycję z grupy książek edukacyjnych lub beletrystycznych (w których mimochodem przemyca się  sporo wiedzy i ciekawostek na temat wina). Z pierwszego rodzaju polecam niezastąpiony "Wielki atlas win świata" pod redakcją Robinson i Johnsona, zawierający najważniejsze podstawy "Wino. Praktyczny poradnik" od WineFolly oraz kultowy już "Leksykon win" Sławomira Chrzczonowicza. Jeżeli literatura piękna z winem jako środkiem ciężkości - to koniecznie mistrzowskie "Kroniki wina" i "Nowe kroniki wina" Bieńczyka,  "Wytrawne teksty" Luks Piekuta oraz czytającą się jak najlepszy kryminał, wciągającą książkę "Zbrodnia i wina" Michała Bardela. 

Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana


3) AKCESORIA WINIARSKIE


Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
Materiały prasowe Coravin

Ich nigdy za mało. Każdy winoman Ci to powie. W tej materii masz ogromne pole do popisu - możesz wybierać spośród ogromnej liczby trybuszonów, stoperów, termometrów, dekanterów czy kieliszków. Ciekawym pomysłem na prezent dla miłośnika wina jest vacuum pump, czyli pompka próżniowa, sprzedawana w zestawie ze specjalnymi korkami. Pozwala zachować świeżość otwartego wina na dłużej. Niezabezpieczoną butelkę należy spożyć w przeciągu 2 dni od otwarcia. Dzięki pompce próżniowej czas ten znacząco się wydłuża. Z mojego doświadczenia - nawet do tygodnia! Zasada działania jest prosta - pompka odsysa z otwartej butelki tlen, dzięki czemu proces utleniania wina zachodzi zdecydowanie wolnej. Proste, a genialne.

Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
pompka próżniowa firmy Vauu Vin
Dla tych, którzy z kolei mają większy budżet i szczypać się nie muszą - polecam system Coravin. Brzmi to abstrakcyjnie, ale dzięki urządzeniu możemy nalać wino do kieliszka bez uprzedniego wyciągania korka z butelki. Magia! Cały sekret tkwi w cienkiej igle, którą wbijamy przez korek i pobieramy taką ilość wina jaką chcemy. Równocześnie do środka butelki zostaje wpuszczony argon, który chroni wino przez utlenieniem. Po wyjęciu igły naturalny korek ulega zasklepieniu, wino powinno zachować taki sam potencjał leżakowania jak nienaruszona butelka. Wejście na rynek Coravinu było istną rewolucją, z której do tej pory korzystały przede wszystkim winebary i restauracje. Coraz częściej jednak miłośnicy wina inwestują w te urządzenie do użytku własnego.
Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
Coravin

4) UBRANIA, DODATKI I BIŻUTERIA Z WINNYM MOTYWEM


Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana

Propozycja dla wszystkich tych, którzy chcieliby pokazać światu czym się pasjonują. W kategorii "zabawne" prym wiodą skarpetki z napisem typu "jeżeli to widzisz, przynieś mi więcej wina", śmieszne koszulki i swetry ze specjalnym schowkiem na butelkę. Jeżeli szukasz czegoś bardziej eleganckiego, postaw na odpowiednią biżuterię. Dla Pań może być to finezyjny naszyjnik z winnym motywem, a dla Panów spinki do koszuli lub krawata wykonane np. z beczek po winie. Żaden miłośnik wina nie przejdzie koło nich obojętnie.

Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
spinki z drewna beczek po czerwonym winie z Napa Valley (Grateful Gadgets)


5) VOUCHERY NA DEGUSTACJE / KURSY WINIARSKIE 


Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
Vouchery Macieja Sokołowskiego na prowadzone przez niego kursy winiarskie (www.ms-sommelier.pl)

Wiedzy nie da się wycenić. A jeszcze trudniejsze jest oddzielenie przydatnych, merytorycznych informacji od papki serwowanej przez internet, w którym nadal trafić można na wyssane z palca mity. Degustacje i kursy winiarskie są niezwykłą okazją by "ziarna oddzielić od plew", nabyć podstaw i pewnego "obycia" z winem, pogłębiać zdobytą wiedzę, ugruntowywać ją i włożyć w pewne ramy. To nie sztuka tajemna, która została objawiona jedynie wybranym. Dzięki degustacjom świat wina przestaje jawić się jako coś niepojętego, a voucher będzie idealnym prezentem dla kogoś, kto chciałby poznać go bliżej. Ważne by wybrać ofertę stworzoną przez profesjonalistów, ludzi o ugruntowanej pozycji i cieszących się zaufaniem. W styczniu ciekawe wydarzenia szykuje Maciej Sokołowski (Poznań), Mariusz Wojciechowski (Katowice) czy Tomasz Prange-Barczyński w ramach Szkoły Wina Winicjatywy (Warszawa).

Co kupić w prezencie miłośnikowi wina? Inspiracje  - prezent dla winomana
Mariusz Wojciechowski prowadzący degustacje w Katowicach (www.mwsomm.pl)

Mam nadzieję, że moje podpowiedzi prezentów dla miłośnika wina pomogą Ci wybrać to, co najlepsze dla bliskiej Ci osoby lub zainspirują do dalszych poszukiwań. 

Winomani, a Wy czego życzylibyście sobie pod choinkę? Dajcie znać w komentarzu!

Sprawdź też:

14.11.2018

Wszystko co musisz wiedzieć o beaujolais nouveau #WinnaWiedza by Korek od Wina

Beaujolais to region na południowym cyplu Burgundii. Słynie przede wszystkim z czerwieni, chociaż na jego obszarze dozwolona jest także produkcja wina białego i różowego. Wina czerwone wytwarza się tu ze szczepu gamay (czyt.: game), który wychodzi w Beaujolais tak dobrze, jak nigdzie indziej. Pomimo tego, że region posiada 10 świetnych Cru, charakteryzujących się wysoką jakością win, największą rozpoznawalność i sławę zyskał w latach 70-tych i 80-tych XX wieku dzięki prostemu świeżakowi. Dzięki beaujolais nouveau. 

Le Beaujolais Nouveau est arrivé! Czym jest beaujolais nouveau, jak smakuje i jak się je produkuje?

19.10.2018

VARSOVINO 2018 czyli wielka fiesta winiarstwa hiszpańskiego

O Varsovino jego organizatorzy piszą, że to "wielka fiesta winiarstwa hiszpańskiego w Warszawie". A wiadomo, że jak się bawić - to na bogato, więc najnowszą edycję zorganizowano w legendarnym "Europejskim" - najbardziej luksusowym hotelu w Polsce.



25 września, na zaproszenie Biura Radcy Handlowego Ambasady Hiszpanii, pojawiło się tam aż 30 winiarzy z całego Półwyspu Iberyjskiego , którzy zaprezentowali łącznie ponad 200 win. Uff, było co degustować!

W tym roku patronat nad wydarzeniem sprawowała Rueda, apelacja słynąca z białych win robionych z verdejo. Ponad to dla tych, którym mało było próbowania win przy stolikach producentów zapewniono dodatkowe atrakcje... W ramach Varsovino odbyły się jeszcze dwie komentowane degustacje. Bardzo się cieszę, że wraz z kilkunastoma szczęściarzami załapałam się na obie!



Pierwsze spotkanie, o enigmatycznym tytule "Spanish suprise" prowadziła Audrey Doré. Sommelierka prestiżowej restauracji El Celler de Can Roca wybrała specjalnie dla nas 6 win - 3 białe i 3 czerwone. Wszystkie wyprodukowano z autochtonicznych szczepów Hiszpanii, które miały być tytułowymi niespodziankami.



Endemiczne gatunki winorośli nabierają na Półwyspie Iberyjskim (i nie tylko, jest to trend ogólnoeuropejski) coraz większego znaczenia. Po masowym sadzeniu w XX wieku międzynarodowych odmian, obecnie winiarze zwracają się w stronę tradycji i ku szczepom klasycznie związanych z danym terroir.

Podczas degustacji moją szczególną uwagę przykuło:


Albariño Abadía de San Campio 2017 od Terras Gauda z DO Rias Baixas. 


Tak własnie powinien pachnieć i smakować ten szczep! Nos bardzo aromatyczny, zdominowany przez owoce egzotyczne. Usta o delikatnie słonawej nucie, bardzo żywe i orzeźwiające.

Godelia Godello sobre lías finas 2016 z DO Bierzo. 

To godello, z 20% dodatkiem doña blanci. Jak podpowiada nazwa, wino dojrzewało na drożdżowym osadzie przez 5 miesięcy. Jest mniej aromatyczne niż albariño, ma za to konkretniejszą strukturę i całkiem długi finisz. W aromatach dominuje morela, dojrzałe, stłuczone jabłko oraz brioszka.

Pituco Paraje las Zorreras Reserva 2015 od Bodega Rodriguez de Vera z Jumilli 



Zrobiony w całości z monastrella i poddany starzeniu przez rok we francuskim dębie. Zaskoczyła mnie klasa tego wina. Dotychczasowe spotkania z tą odmianą nie skłaniały mnie do popadania w zachwyt. W Pituco Paraje las Zorreras Reserva znalazłam wszystko czego wymagam od dobrego wina. Świetny balans, piękna ewolucja w kieliszku - od nut przypraw, skóry, wanilii, poprzez konfiturę, ciemne jagody, skończywszy na nutach kwiatowych (cudowny zapach fiołka). Do tego wino jest w ustach bardzo żywe, o przyjemnej, dość wysokiej kwasowości i wyrazistej taninie. Z pewnością wpływ na to ma położenie winnicy (usytuowana jest na 1000 m.n.p.m. - najwyżej w całej apelacji) oraz wiek krzewów (80lat).

Drugą z degustacji była "Rueda cała na biało" prowadzona przez Julio Cesara Sorbino. 


Kto był chociaż raz na spotkaniu z cyklu Degusta Espana, ten wie jak ciekawie i z jajem potrafi o winach opowiadać Julio. Tak też było tym razem. Do spróbowania dostaliśmy aż 9 różnych interpretacji verdejo. Jak podkreślał prowadzący - starał się wybrać butelki ciekawe, niesztampowe, zadające kłam twierdzeniu, że wino z verdejo to zawsze "fiu-bździu" i mało ambitny świeżak. W większości były więc to wina dojrzewające na drożdżowym osadzie i fermentujące w dębowych beczkach. A każde z nich prezentowało się zupełnie inaczej!

varsovino degustacja verdejo

Największym uznaniem zebranych cieszyło się verdejo od Bodegas Menade importowane do Polski przez Basię Lejkowską (Restauracja i winiarnia Vintage). Mi za to szczególnie spodobało się Teodoro Recio Selección Especial 2016 (dominujące nuty żwiru, mokrego kamienia, kredy, cytrusów, grapefruitów oraz siana) oraz Tres Pilares Fermentado en Barrica 2017, które jest winem gastronomicznym, słonym i mineralnym. Okazało się bardzo złożone, o solidnej strukturze podpartej kwasowością. Pachnące żywicą, jodem, wanilią i cytrusami. To nienajłatwiejsza z propozycji, wywołała więc nie mało kontrowersji. Kilka z osób obecnych na degustacji nie było w stanie zaakceptować charakterystycznych nut zapachowych. Mnie osobiście wino urzekło. I cholera, z chęcią sięgnęłabym po nie jeszcze raz. Szkoda, że jest niedostępne w Polsce.

varsovino degustacja verdejo

Nie mogę również pominąć producenta, którzy zrobił na mnie największe wrażenie podczas "obchodu po stolikach". To Herència Altés. Wszystkie wina zaprezentowane przez przedstawiciela winnicy trzymały wysoki poziom. Od podstaw po najwyższe etykiety. Niektórymi byłam wręcz urzeczona. Większość z nich pochodziła z Terra Alta, ale pojawiło się też Toro i Ribera del Duero.

wina herencia altes
Fajny Cupatge Joven 2017 (kupaż garnachy, syraha i cariñeny) był tak czysty w nosie i tak bardzo owocowy, że aż zatęskniłam za wakacjami. L'estel 2016 (ten sam kupaż) z kolei okazał się bardzo aromatyczny, wręcz perfumowany, a obok owoców pojawiły się wyraziste nuty kwiatów. Piękny nos miała również La Xalamera 2016 w całości zrobiona z garnachy negry, a Los Colmillos Crianza 2016 z Toro pokazało moc zachowując przy tym klasę i elegancję.

Varsovino to świetnie zorganizowane wydarzenie, dzięki któremu mamy okazję lepiej poznać winiarstwo Hiszpanii i przekonać się "naocznie" o dużej różnorodności produkowanych tam win. Organizatorom gratuluję, a pozostałym gorąco polecam.

wina herencia altes

To co, widzimy się za rok na Varsovino?


Chcecie więcej? Migawki z tegorocznego Varsovino możecie obejrzeć również w formie klipu!


P.S. O Degusta Espana, które prowadzi Julio przeczytacie również w artykule: Degusta Espana i 9 twarzy albarino

26.09.2018

19.09.2018

SZCZEPY: Susumaniello, odmiana o oślej naturze #WinnaWiedza by Korek od Wina

Primitivo już od kilku lat cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością. Powoli uczymy się pijać wytrawne wina, a ten pochodzący z Apulii szczep to idealny "pomost" by bezboleśnie przejść od półsłodyczy do wytrawności. Wina z niego robione zalewają nasz rynek, można przebierać w przeróżnych etykietach.

susumaniello - gdzie się je uprawia, czym się charakteryzuje i jak smakuje.

07.09.2018

Hamlet, wino i sztuczna inteligencja

Ten człowiek to maszyna! Chwalimy tak tych, którzy osiągnęli szczyty możliwości fizycznych, intelektualnych. Budzą w nas podziw, budzą w nas szacunek. Tacy chcemy być. O tym jest kawałek Daft Punk - "Harder! Better! Faster! Stronger!". Pracuj ciężej, wykonuj lepiej, rób szybciej. Bądź mocniejszy. 

Bądź człowiekiem - maszyną.


Wykorzystanie sztucznej inteligencji w branży winairskiej - czy to możliwe?

Tymczasem z drugiej strony barykady naukowcy dążą do coraz większego upodobnienia maszyn do ludzi. Zaawansowane roboty potrafią coraz więcej. Mówienie, czytanie - to już dawno ograne. Teraz te najbardziej wyszukane posiadają mimikę i gestykulację oraz uczą odczytywać i interpretować ją u innych. Człowiek - maszyna kontra maszyna - człowiek.

A gdyby stworzyć sztuczną inteligencję - eksperta od wina? 


Konkursy winiarskie pozbawiono by tego nieznośnego widma subiektywności przy ocenach członków jury. Wjechałby na scenę robot, zdegustował próbki, przeanalizował i ocenił według dokładnego algorytmu. I mógłby tak od świtu do nocy. Nie dałby się ani presji czasu, ni zmęczeniu, ni znużeniu czy innym niesprzyjającym okolicznościom.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w branży winairskiej - czy to możliwe?

Mistrzostwa sommelierów? Wszystkie rankingi kto lepszy, kto mądrzejszy, poszłyby w łeb. Taki robot - sommelier nigdy się nie pomyli. Ma wgraną w pamięć całą dostępną wiedzę enologiczną i rzuca nią jak z rękawa. Zapytaj go o co chcesz! W dowolnym momencie! Zawsze odpowie prawidłowo i wyczerpująco. Takie cudo mógłbyś zakupić i mieć na własność. A wyobraź sobie te kolacje, domowe przyjęcia... Jak podczas ich trwania nalewa z jednej butelki, co do mililitra, równe porcje wina. Ile kieliszków by nie było. Dla sztucznej inteligencji żaden wyczyn by w sekundę precyzyjnie wyliczyć objętość płynu, którą musi zaserwować. Po co wychodzić do restauracji, po co fatygować omylnych, bądź co bądź będących tylko ludźmi, sommelierów? Każdy miałby swojego własnego i wykwalifikowanego (może nawet podręcznego) doradcę win. 

Nieprzebrane możliwości i łatwiejsze życie każdego winomana!


Znasz kawały o amerykańskich naukowcach? Tym razem to nie kawał. Chociaż jest tu trochę śmieszno. Przede wszystkim jednak jest trochę straszno. A było to tak...

Badacze z Georgia Instytut of Technology wypuścili w świat raport, a zarazem pewnego rodzaju manifest. Przekonują w nim, że powstające coraz to doskonalsze roboty nowej generacji, mogą być zdolne do przyswajania moralnych wartości. Wszystko poprzez wystawianie ich na historie i opowieści, które leżą u podstaw kultury ludzi. Dzięki nim sztuczna inteligencja ma przyswoić i wypracować sposób działania podobny do ludzkiego, który u nas podyktowany jest wrażliwością i empatią. 

Ni jak ma to się jednak do wyników konkurencyjnego badania innych naukowców, którzy w 2016 roku postanowili sprawdzić powyższą teorię. Nakarmili więc pamięć robota Homer16 największymi dziełami literatury światowej, kazali mu je przeanalizować, a wnioski streścić w kilku zdaniach.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w branży winairskiej - czy to możliwe?

Jak się okazało Homer16 największy problem miał z Hamletem. Według niego główne przesłanie dramatu to myśl, że najgroźniejsze jest niezdecydowane działanie, a "swoich wrogów powinno się pozbywać szybko, brutalnie i bezlitośnie". Sztuczna inteligencja nie była również w stanie zrozumieć pytania "być albo nie być". Skwitowała, że nie ma ono sensu.  

Sztuczna inteligencja nie zrozumie wina, choćby była najlepszym z winiarskich ekspertów. 


Wino to nie tylko wiedza enologiczna, to nie tylko rytuały związane z jego serwowaniem i degustacją. To miejsca, ludzie, okoliczności, emocje jakie towarzyszą jego powstawaniu oraz spożywaniu. Ludzie tworzą wino, a wino tworzy ludzi. Dopóki robot nie dojdzie do sensu hamletowskiego "to be or not to be" nie pojmie też istoty wina. Sommelierzy mogą spać spokojnie.


→ Przemyślenia mają to do siebie, że czasami nachodzą nie spodziewanie. Czasami jednak uda się je spisać:


04.08.2018

Toskania zdegustowana!

Jeżeli chodzi o winiarstwo, jest taki region... region - symbol. Toskania. Plener niezliczonych filmów romantycznych i ojczyzna sangiovese. Region - ewenement. Ceniony przez znawców oraz tuzy winnego świata, jak i kompletnych amatorów.


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Degustacje win toskańskich ściągają więc zawsze dzikie tłumy. Nie inaczej było w przypadku dwóch imprez, organizowanych pod koniec czerwca przez poznański MineWine. Miejsca na degustację z komentarzem producentów rozeszły się szybciej, niż zdążyłam przeliterować "brunello". To dla mnie po dwakroć ważne wydarzenie. Po pierwsze dlatego, że jako członek zespołu MineWine byłam odpowiedzialna za sprawną organizację degustacji - jej przygotowanie i obsługę. Po drugie, za prezentowanymi winami od Principe Corsini, Poggio Mandorlo i La Fiority od dawna przepadam i szczerze lubię. Tym bardziej cieszyłam się, że w końcu poznam i pogadam z kimś "od nich".

Pomimo tego, że Toskania to niezliczone, większe i mniejsze apelacje winiarskie - najczęściej utożsamiana jest z tą jedną. 

Nie sposób mówić o Toskanii bez wspomnienia o Chianti. 


Żadna degustacja win toskańskich nie obędzie się bez tej klasyki. Nic dziwnego, że i tym razem od niej rozpoczęto spotkanie. Selvaggia Simonelli, przedstawicielka Principe Corsini naświetliła zebranym gościom historię i geografię apelacji. Skąd wziął się fenomen chianti? Wyjaśnienie znaleziono w kieliszkach.

Principe Corsini to producent z długimi, kilkuwiekowymi tradycjami. Posiada dwie winnice: pierwszą w sercu Toskanii - Chianti Classico, kolejną zlokalizowaną blisko wybrzeża, w regionie Maremma. A jedna od drugiej różni się tak znakomicie, że można na ich podstawie dawać długie wykłady o koncepcji terroir dla najbardziej opornych. Podczas degustacji spróbowaliśmy:

Le Corti Chianti Classico DOCG Biologico 2015


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

To chianti z 95% sangiovese i dodatkiem 5% colorino, które następnie dojrzewało 12 miesięcy w betonowych kadziach. Producenci reklamują je jako wino organiczne i odpowiednie dla wegan. Znałam już wcześniejsze roczniki, teraz miałam okazję spróbować dobry 2015. I nie byłam zawiedziona. Kwiaty i świeże owoce są tu świetnie wyważone, wszystko łączy się ze sobą w harmonijną całość. Le Corti pijam regularnie i żywię do niego niemałą sympatię. Uważni czytelnicy mogli wyłapać już kilkakrotnie zdjęcia tej butelki na Instagramie.


Cortevecchia Chianti Classico Riserva DOCG 2015



Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

To również 95% sangiovese i 5% colorino, pozyskanych z krzewów o średnim wieku 32 lat (trochę więcej niż w przypadku Le Corti). Wegańskie i organiczne, jak poprzednie. W tym przypadku dojrzewało jednak 20 miesięcy w wielkich dębowych bekach. Stąd też więcej ciała i struktury niż u poprzednika. Nuty fiołka i dojrzałej wiśni dopełnia lukrecja oraz trochę eukaliptusa. Wino sprawia dużą przyjemność już teraz, warto jednak jeszcze trochę poczekać i potrzymać w piwniczce do osiągnięcia piku.


Don Tommaso Chianti Classico DOCG Gran Selezione 2014


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Do produkcji tego wina użyto tylko najlepszych gron z małej parcelki. Don Tommaso składa się w 80% z sangiovese i 20% z merlota. Przez 18 miesięcy traktowano wino beczką typu tonneaux, przy czym tylko 30% trafiło do beczki używanej. Don Tommaso jest potężny, bogaty, intensywny. Bukiet pięknie ewoluuje w kieliszku i odkrywa a to nuty śliwki i róży, a to skóry i grafitu. Nad jednym kieliszkiem można siedzieć i siedzieć.


Birillo Costa Toscana IGT 2015


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Grona na te wino zbierano z winnic położonych w Maremmie, w południowo-zachodniej części Toskanii. To kupaż merlota i caberneta, który dojrzewał rok w używanych barrikach. Birillo jest pełne i ekstraktywne. Konfiturowe jagody przeplatają się z czekoladą oraz dodatkiem przypraw i ziół.



Marsiliana Costa Toscana IGT 2013


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Dojrzewający przez 15 miesięcy w nowych beczkach kupaż cabernet sauvignon, merlota i petit verdot. Sporo tu nut dojrzałych śliwek, wiśni i ciemnych jagód. Uzupełniają je nuty balsamiczne, "ziemiste". Finisz długi, o posmaku deserowej czekolady. Wino jest krągłe, pełne, wygrzane - jak "słońce zamknięte w butelce". Na pewno wrócę do niego w pochmurne jesienno-zimowe wieczory, by otuliło mnie swoim "ciepłem".

Kolejny producent, w którego imieniu przemawiał Erik Klein, to Poggio Mandorlo. Ziszczenie marzeń czwórki przyjaciół, których największym pragnieniem była produkcja wina. By zrealizować cel podjęli współpracę z uznanymi winemakerami oraz znaleźli kawałek ziemi o wyjątkowym terroir. Dostrzegli potencjał w stokach wygasłego wulkanu Monte Amiata w apelacji Montecucco  i zaryzykowali.

Degustacja win z Toskanii w Poznaniu


Il Vigneto di Poggio Toscana IGT 2016


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

To najnowszy projekt od Poggio Mandorlo. Pierwszy rocznik tej etykiety. Wino stworzono w całości z gron merlota zebranych podczas zeszłorocznych zbiorów. To taki merlot -  przyjemniaczek. Wyśmienicie pijalny. Jest bezpretensjonalnie, gładko, bardzo owocowo i soczyście.


 Il Guardiano Toscana IGT 2014


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Prawdopodobnie kojarzą go prawie wszyscy blogerzy piszący o winie w Polsce. Pili rocznik 2011 jako moją rekomendację, podczas zeszłorocznych, pamiętnych warsztatów pisania z Ewą Wieleżyńską, w ramach Zlotu Blogosfery Winiarskiej. W butelce znajduje się sangiovese, z niewielkim dodatkiem merlota, dojrzewające 12 miesięcy w kadzi ze stali nierdzewnej. Wino ma średnią budowę i taninę oraz dobry balans. Il Guardiano 2014 jest ciągle świeże, brak w nim oznak zmęczenia. Idealny kompan pod wszystkie pasty z sosem bolońskim bądź pomidorowym.


 La Querce Montecucco Sangiovese DOCG 2012


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Temu winu poświęciłam oddzielny wpis w cyklu #WinnyWtorek. Można zapoznać się z nim pod linkiem: Inna twarz Toskanii czyli La Querce 2011. Pisałam wówczas: 



"Według wymagań apelacji na La Querce  składa się głównie sangiovese (90%), pozostałe 10% stanowi merlot. Wino dojrzewało 12 miesięcy w beczce i kolejne 4 w butelce. Nos absolutnie zachwyca. Jest złożony i ewoluuje w kieliszku. Bardzo intensywne aromaty. Ciągle jest dużo owocu- wiśnie, jagody leśne i jeżyny". 

Podpisuję się pod tym i w przypadku rocznika 2012. Jest może trochę bardziej miękki, otulający i jeszcze bardziej aromatyczny. Zdecydowanie trzyma, narzucony przez poprzednie roczniki, wysoki poziom. 



Il Poggiomandorlo IGT Toscana 2010


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

To jedno z topowych win od tego producenta. Dojrzewający przez 18 miesięcy we francuskich barrikach cabernet franc w kupażu z merlotem dał rewelacyjny rezultat. Wino kompletne i potężne. Jagody, jeżyny, czarna porzeczka, skóra, czekolada, tytoń, nuty balsamiczne. Jest intensywnie i jest bogato. Przy tym wszystko podane w sposób finezyjny, elegancki. Dzięki wyraźnej taninie i zaznaczonej kwasowość ma jeszcze spory potencjał dojrzewania. 

Niedaleko Montecucco, gdzie znajduje się Poggio Mandorlo - tuż za miedzą, po drugiej stronie rzeki, rozpościera się jedna z najbardziej prestiżowych lokalizacji nie tylko Toskanii, ale i całych Włoch. Montalcino i jego słynne Brunello. Właśnie tam winnice posiada kolejny producent: La Fiorita.


To jak na te rejony młody projekt - pierwszy rocznik gron na ich Brunello został zebrany w 1993 roku. Jednak właściciele nie mają z tego powodu żadnych kompleksów. I mieć nie powinni! Wina są potężne, a jakość broni się sama. 


Rosso di Montalciono DOC 2016 


Degustacja win z Toskanii w Poznaniu


To sanagiovese dojrzewające przez 10 miesięcy we francuskim dębie drugiego użycia. Producent wypuścił jedynie 2 tysiące butelek tego wina. Na Rosso di Montalcino spogląda się jak na młodszego brata Brunello, ale mylą się Ci, którzy widzą w nim jedynie proste wino. Rosso di Montalcino od La Fiority ma dużo do pokazania i sporo to zaoferowania. Może i jest mniej ekstraktywne od Brunello, ale doskonale zbalansowane. Rocznik 2016 jest jeszcze młode, mocno żywiołowe. Można pić teraz, można chwilę poczekać.
  

Brunello di Montalcino DOCG 2011



Degustacja win z Toskanii w Poznaniu

Przez zabutelkowaniem przeleżało 6 miesięcy w kadzi ze stali nierdzewnej i 24 miesiące w beczkach. Robi wrażenie. Jest potężne, a przy tym delikatne. Wino kompletne, wyważone i harmonijne. W nosie feeria zapachów. Aromaty pięknie ewoluują w kieliszku, od czerwonych owoców, poprzez fiołki, na nutach odbeczkowych skończywszy. W ustach jest wyraziste, ma przed sobą jeszcze długie lata w doskonałej kondycji.


Takie spotkania, z taką listą win do degustacji, nie zdarzają się zbyt często. Szczególnie w Poznaniu. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że mogłam być częścią tego wydarzenia. Mam przy tym nadzieję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z Selvaggią i Erikiem. 



Nie mówię więc do widzenia, 

a do zobaczenia!


28.06.2018

06.05.2018

Jak Amerykanie w Europie wino degustowali

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Opowiedział mi ją mój serdeczny kolega, który usłyszał ją od swojego serdecznego kolegi, któremu przekazała ją jego serdeczna koleżanka, której się historia owa przydarzyła. Koleżanka pracuje w malutkiej rodzinnej winnicy i tego dnia oddelegowana została by przyjąć gości w posiadłości i poprowadzić dla nich degustację. Wybór był nieprzypadkowy - najpłynniej bowiem porozumiewała się po angielsku, a zapowiadani goście przybyć mieli aż zza oceanu.

15.04.2018

Najdroższe wina świata. Sprawdź czy Cię na nie stać!

Dobre wino potrafi pobudzić wyobraźnie, a wyśmienite... rozpalić ją. Czy jest coś, co podnieci wyobraźnie bardziej? Niektórzy powiedzą, że tylko wielkie pieniądze. Bo czy nie jest tak, że samo myślenie o nich może doprowadzić do gorączki? Z resztą, wyśmienite wina i ogromna mamona często chodzą w parze. Stąd też rankingi najdroższych win świata cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Nie tylko wśród bogaczy! Jak nie można czegoś wypić, to chociaż miło o tym poczytać...


23.03.2018

Winnica Lidla - dobre wina na wiosnę?

W jednym z ostatnich artykułów rzuciłam stwierdzenie, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. Oh, jak dobrze to widać na przykładzie branży winiarskiej w Polsce, która w dużej mierze ciągle jest zdominowana przez dyskonty. Lidl i Biedronka do tej pory, mniej więcej po równo, dzieliły się tym kawałkiem tortu. A potem...

recenzja win z Lidla

Lidl wystrzelił w stratosferę. Biedra została tam gdzie była - w bałaganie na półkach, chaosie informacyjnym, kładąc nacisk na najtańsze butelki. Lidl zaryzykował i zaczął wprowadzać wina droższe, z prestiżowych, bądź mniej znanych apelacji, które teoretycznie gorzej się sprzedają. Na jesień poszedł krok dalej. I wszystko wskazuje na to, że jest to krok milowy.

Winnica Lidla 


To pomysł genialny w swej prostocie. Wchodzisz na stronę www.winnicalidla.pl, wybierasz interesujące Cię butelki (w ofercie również whisky, rum, gin i piwo), zamawiasz, a potem odbierasz w wybranym przez siebie sklepie stacjonarnym. Łatwo, szybko i wygodnie. Na stronie wybór alkoholi jest o wiele większy niż asortyment w tradycyjnym sklepie. W dodatku często można trafić na specjalne okazje - zniżki i rabaty. Na co zatem warto zwrócić uwagę  jeżeli chodzi o wina?

 Do Lidla po musiaki: cremanty i szampany!

lidl champagne cremant

Solidnym punktem najnowszej francuskiej oferty Lidla są wina musujące. Cremant znad Loary Château de  Beauregard  Brut (2015) - bardzo jabłkowy, daleko w tle przebija coś na kształt skórki chleba. Wytrawne, ale z delikatnym cukrem resztkowym. A do tego całkiem rozsądna cena: 39,99 zł. Szampan Bernard Gantois Grand Cru Brut, to grubszy zawodnik. Tu już wyraźnie czuć brioszkę, a z owoców gruszki i cytrusy. Szampany mają to do siebie, że swoje kosztują, także cena 99,99 zł wydaje się nie lada gratką. Dostępny w Biedronce w promocji Piper-Heidsieck za te same pieniądze wypada znacznie słabiej. 

Co jeśli nie bąble? Białe wina francuskie?

lidl montagny

Zwyczajowo zawrotną cenę osiągają też białe burgundy, szczególnie te potężne. Jeżeli chcemy spróbować tego stylu wina i nie zbankrutować, warto sięgnąć po Montagny Marc Alexandre (2015). Czuć beczkę, owoce egzotyczne (na czele z melonem) podciągnięte nutami masła. Za 39,99zł dostaniemy nieostre pojęcie o wielkości Burgundii, ale nadal warto, bo niestety z winami z tamtych okolic taniej się nie da. 

lidl macon chardonnay

Potwierdzają to dwie kolejne butelki, też  z tego regionu: Chardonnay Bourgogne (2016) i Mâcon-Villages Domaine Saint Germain. Niby zaoszczędzi się tych parę złotych (odpowiednio: 34,99 i 32,99), ale po co? Lepiej już wydać je na coś innego. 

lidl bastide miraflors

Dla tych co w dupie mają style wina i zgłębianie się w farmazony o apelacjach, hitem może okazać się Bastide Miraflors Perle (2016) za 29,99zł. Niech no tylko zrobi się ciepło, bo to wino z kategorii "tarasowych". Lekkie, trochę owocowe - trochę kwiatowe. Do tego "perlage", czyli z delikatnym musowaniem na języku. Przyjemnie niezobowiązujące. Na wszelakie sytuacje towarzyskie będzie jak znalazł.

A francuskie czerwone wina z Lidla?


lidl saint emillion pauillac

Tak jest, że w Lidlu w winach czerwonych króluje Bordeaux. Zdominowało i aktualną ofertę. Można wybrać, butelkę ze słynnej i cieszącej się prestiżem apelacji (Saint-Emilion Grand Cru albo Pauillac), ale też trzeba wtedy więcej za ten prestiż zapłacić. Odpowiednio 69,99zł i 99,99zł. 

lidl jansenant

Jeżeli jednak szukasz taniego (i w miarę przy tym porządnego) bordoszczaka - wybierz Château Jansenant Côtes de Bourg (2014). Za 24,99zł dostaniesz trochę porzeczki, trochę beczki. Stosunek jakość/cena wychodzi in plus.


Nie tylko Bordeaux, czyli gamay w natarciu!


Chociaż Bordeaux stanowi trzon oferty Lidla, to najjaśniej świeciły butelki z innych regionów. Dobre wrażenie zrobiły na mnie bożolskie crus. Saint-Amour Léon Roux (2016) za 34,99zł, w którym dominują poziomki, truskawki i trochę świeżej czereśni oraz nieznacznie droższy Domaine Bergeron Juliénas (2016). Dokładasz 5zł (cena wina to 39,99zł) i dostajesz naprawdę fajnego gamaya. Bardziej skoncentrowany od poprzednika, mocno owocowy. To udana interpretacja tego szczepu, nie prostacka, i na pewno zrobiona z większą finezją od poprzednika. Warto!

lidl julienas

Wszystkie opisane wina są już dostępne w ofercie Lidla. Można robić zapasy przed Świętami ;)

18.03.2018

Wolna niedziela

Plan był konkretny. Joga o poranku, skłony i szpagaty w pierwszych promieniach wślizgujących się do mieszkania. Potem śniadanie:  smoothie lub inne papki warzywno-owocowe.  Długi spacer z psem (mówią, że dobre na krążenie i obniżenie kortyzolu w organizmie). 

Tak warto spędzić wolną niedzielę. 

 
Wino nie zadaje pytań, wino rozumie.  Na pewno???

O jodze całkiem zapomniałam i wstałam za późno. Żaden to poranek, gdy zegar jest bliski wybicia południa. Na zewnątrz mroźno i wietrznie. A do tego sąsiad chyba pali w domu oponami - smród rozlał się po całej okolicy. Dusi i drapie. Pies nie chciał współpracować w sprawie spaceru. Szybkie załatwienie spraw najważniejszych i wyrwał pędem do domu. W sumie jestem mu za to wdzięczna. O zdrowym śniadaniu nawet nie wspomnę. 

Wszak nie ma lepszego śniadania niż mocna kawa. 


Tak więc siedzę z kubkiem czarnej, mocnej jak diabeł kawy i przewijam internet w telefonie. A tam same ważkie tematy: nagrany z ukrycia gołąb-samobójca, bawiące się szczeniaki i kot z petunią na głowie (sic!). Raptem, bach - wyświetla mi się obrazek, nie nowy przecież, wielokrotnie wcześniej widziany.

Obrazek ma przekaz krótki i prosty: "Wino nie zadaje pytań, wino rozumie". 


Setki tysięcy polubień, dziesiątki tysięcy udostępnień. Gdyby mierzyć tą miarą, wyszło by, że mam przed sobą prawdę absolutną i objawioną. A we mnie aż wszystko krzyczy, że to głupota, bujda jest. 

Wino nie zadaje pytań, wino rozumie.  Na pewno???


No bo jak to. W dobrym winie pytań przecież się oczekuje i namiętnie szuka. 

Wybitne wina to te, które zaskakują. Nie walą odpowiedzią między oczy, tylko mnożą przypuszczenia. 


Pochylasz się nad kieliszkiem i sam przed sobą stawiasz pytania. Przybywa ich z każdym łykiem. Ani myślą odfrunąć. Siedzisz zatem późno w noc starając się uporządkować wszystko to, co w kieliszku i to, co krąży po głowie. Jesteś już pewna, że nie zerwiesz się jutro przed świtem. I nawet już Ci nie szkoda tej jogi o poranku.

-->