#WinnyWtorek w Mikołajki! Lambrusco- najbardziej niedoceniane wino świata - Korek od Wina - blog o winie

06.12.2016

#WinnyWtorek w Mikołajki! Lambrusco- najbardziej niedoceniane wino świata

Musiałam być wyjątkowo grzeczna w tym roku! Święty Mikołaj, dzięki pomocy elfów z Winnych Przygód, podrzucił mi wyjątkowy prezent. 

Chyba zna moją największą słabość, bo w paczce znalazłam wino z bąbelkami! Wiadomo- bąbelków nigdy za wiele!


Święty Mikołaj nie poszedł jednak na łatwiznę - sprezentowana butelka musiaka okazała się naprawdę intrygująca. Z resztą - zobaczcie sami!

No cóż, Lambrusco nie ma łatwego życia. Wciąż jeszcze ciągnie się za nim "sława" kiepskiego wina. 


Źródło kłopotów tkwi w latach 80. XX wieku. Na fali ogromnej popularności w USA, włoscy producenci wypluwali wówczas tego wina tak dużo, że przestało być podobne same do siebie. Odbarwione, ulepkowo słodkie i bez smaku. Nie rzadko przechodzące pasteryzację... Anonimowe i przemysłowe. Taką przyprawiono mu gębę! 

Lambrusco utraciło swoją chwałę. Jednakże tylko na chwilę.
Dziś przeżywa renesans!



Renesans lambrusco nie byłby możliwy gdyby nie tacy ludzie jak Antonella i Marco, którzy w Emilii-Romanii, na wschód od Modeny, prowadzą winnicę Folicello. Rozumieją istotę tego wina i dlatego produkują je tylko w tradycyjnym wydaniu. A tradycja lambrusco ma czerwony kolor, wytrawny smak i lekko musujący charakter. Dodatkowo w Folicello postawiono na ekologię. Do swoich win nie dodają siarczanów, ani w żadnej z faz produkcji- produktów pochodzenia zwierzęcego. 


Próbowane przeze mnie wino w całości powstało ze szczepu lambrusco grasparossa.
To jeden z 4 podstawowych i najważniejszych odmian lambrusco w Emilii-Romanii. Daje spośród nich najciemniejsze i najbardziej taniczne wino.

Do produkcji Antonella i Marco użyli zbiorników autoclave, powszechnie stosowanych przy wytwarzaniu prosecco. Ich lambrusco, podobnie jak popularny musiak, powtórną fermentację przechodzi więc w kadziach ze stali nierdzewnej.

Szata wina jest koloru purpury i fioletu; bardzo głęboka. Taką samą barwę ma pojawiająca się na powierzchni piana. W nosie znajdziesz owocowość w czystej postaci. Czerwona i czarna porzeczka. Wiśnia i coś jeszcze... Wiem! Świeże winogrono z działki mojej koleżanki, którym częstowała mnie przez całą jesień! Tak mnie tym nafutrowała, że ich zapach wrył mi się w pamięć. Odkrycie go w winie wywołało szeroki uśmiech.W ustach wino jest konsekwentne z nosem. Bardzo delikatne musowanie- zgrabne i koronkowe. Żadnych chamskich bąbli!


Na początku wino atakuje bardzo wyraźną kwasowością, by po chwili ładnie się ułożyć. To naprawdę fajnie wino, gdzie czystość owocu, kwasowość i tanina idą razem pod rękę. Nawet nie wiedząc kiedy, osuszyłam butelkę do ostatniej kropli. Czy potrzeba lepszej rekomendacji?

Prezenty uwielbiam za uczucie podekscytowania i zaskoczenia. W przypadku tej butelki zaskoczenie było pełne i pozytywne. Uwielbiam przecież wszystko to, co nieoczywiste. Wygląda na to, że Święty Mikołaj doskonale o tym wie. Dziękuję!


 O swoich mikołajkowych prezentach napisali również:





1 komentarz:

-->