Hydra - Korek od Wina - blog o winie

15.11.2015

Hydra

Czyż to nie ironia losu, że im częściej się z winem stykam, tym rzadziej o nim piszę? W szufladzie pełno notatek degustacyjnych, a po blogu hula wiatr... Leżą te kartki poupychane po kalendarzach, terminarzach i segregatorach. Napawają mnie dumą i trwogą zarazem. Czy to możliwe, że już tyle "przepiłam"? Tyle, czyli dużo i mało zarazem. 

Im więcej człowiek próbuje, tym okazuje się, że ma więcej ma do odkrycia.




Ostatniej nocy, w pogrążonej w głębokim śnie głowie, uwidziała się taka scena. Straszna Hydra lernejska pochyla się nade mną w złowrogim zamiarze unicestwienia. Ucinam łeb kreaturze, a obślizgła szyja w mojej dłoni raptownie zamienia się w przednią butelkę wina. Niespiesznie ją wypijam. 

Przez ten czas potworowi w miejscu rany odrasta nie jedna, lecz dwie głowy. Po raz kolejny bój toczę zacięty. I znowuż odcięte kawałki Hydry cudownie przeistaczają się we flaszki. A są jeszcze lepsze od poprzednich! Wypijam je. Ledwo tchu zdążę złapać, a historia zaczyna się od nowa! I od nowa.

Obudziłam się gwałtownie w środku nocy. Zlana potem i okrutnie na siebie zła. Jeszcze tyle wspaniałych win zostało do spróbowania! Nie tyle w mym nagle przerwanym śnie, co w realnym życiu. Jako, że pora tuż po przebudzeniu sprzyja kreatywnemu wyrażaniu myśli, westchnęłam:

"Nie ma co próżnować, trzeba degustować!"


Pokrzepiona prostą prawdą, uspokoiłam się i ułożyłam na powrót do snu. Nim zamknęłam oczy rezolutnie stwierdziłam, że co jak co, jednak

lepsza hydra obradzająca winem, niż cerber broniący do niego dostępu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

-->