Bufonada! - Korek od Wina - blog o winie

14.10.2014

Bufonada!

Takimi niewybrednymi słowami moja znajoma swego czasu skwitowała całą dziedzinę wiedzy jaką jest winoznawstwo i ludzi wokół niej skupionych. Koleżanka oczywiście win nie lubi. No chyba, że są słodkie i niedrogie. Jak powiada - z win pija tylko Carlo Rossi bo tylko te jej smakuje. 

Jak próbować nakierować ją na właściwą, "oświeconą?


jak nauczyć pić kogoś wina

Teraz myślę, że źle się za to zabrałam. Mój wykład (pomimo dużego zabarwienia emocjonalnego) na temat wpływu terroir na styl wina tylko ją znudził. Nastąpiło pierwsze ziewnięcie. Konkluzja za to totalnie ją oburzyła. 

Niestety, mówię jej, biorąc to wszystko pod uwagę, to Twoje ulubione Carlo Rossi jest na straconej pozycji. A poza tym to straszny shit.


Ona z kolei nie mogła się nadziwić jak można wyczuć w winie robionym tylko i wyłącznie z winogron zapachy jakiś innych owoców. I, że to na bank jakaś ściema mająca na celu podbić prestiż i nakręcić marketing, by ostatecznie sprzedać drogie wino jakiemuś snobowi. Akurat miałam flaszkę na podorędziu, którą uważałam za całkiem przyzwoitą, więc postanowiłam drogiej koleżance różnice wskazać organoleptycznie.

Teraz już wiem jak powinnam była zrobić... Trzeba było najpierw nalać wspomniane już powyżej Carlo Rossi, a obok zaproponowaną przeze mnie butelkę. Tak dla porównania. Co do samej butelki, trzeba było wybrać coś krąglejszego, może bardziej nowoświatowego, lub inne gładko wchodzące (ale zarazem interesujące!) wino. A ja akurat podałam, co miałam - Barberę d'Asti od Bersano

Uważam, że to porządne wino z naprawdę fajnym bukietem. Koleżanka za to po degustacji stwierdziła, że wino jest niepijalne. Strasznie cierpkie i bez smaku. Poniosłam porażkę po raz drugi. 

Źle to rozegrałam i straciłam bezpowrotnie kandydatkę do świadomego rozkoszowania się winem.


Jako, że uczymy się na błędach - z edukacją mamusi poszło o niebo lepiej. Darowałam sobie prelekcje (bo jak by to wyglądało, że córka poucza matkę) za to wynalazłam w necie kilka zabawnych ciekawostek o winie. Rodzicielka gładko połknęła haczyk! Potem postanowiłam rozsmakować ją w samych winach.


jak nauczyć kogoś pić wina
Dobry gewurztraminer nie jest zły!



Trzeba zacząć od czegoś co było by miłe zarówno "laikowi" jak i docenione przez miłośników wina. Idąc tym tropem rozkochałam moją mamę w superaromatycznych alzackich gewurztraminerach. Jakbyście kiedyś chcieli przekonać kogoś do picia win jakościowych to gewurzt od Trimbacha sprawdzi się na stówę! Potem nadszedł czas na rieslingi i zakończenie misji sukcesem. Obecnie mamunia pija ze smakiem wytrawne czerwone wina. Ba, przed wypiciem nawet wącha! 

W środowisku winiarskim tak dużo mówi się o edukacji i przekonywaniu "narodu" do picia wina. Tylko jak to zrobić?! Dla wielu nasza pasja jeszcze długo będzie tylko bufonadą...

3 komentarze:

  1. Edukować tylko i wyłącznie gdy Ktoś się o to prosi. Choćby lekkim gestem czy pytaniem. Unikać ,gdy nie podejmuje tematu i nasze kręcenie kieliszkiem Go nie zaciekawi. Wciskanie na siłę wiedzy i ciekawostek jakie się kłębią w naszych głowach będzie odebrane właśnie jako bufonada.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram Grzegorza. Nic na siłę, zwłaszcza gdy ktoś jest fanem wspomnianego Gino Rossi ('bo jest wszędzie i sprawdzone' jak to od kolegi z pracy usłyszałem) do obiadu i jak najsłodszych ustrojstw z kerfurów. Ja mamie również sprzedałem kilka gewurztraminerów (i potem sauvignon blanc) i całkiem jej się to spodobało. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć żeby je zrozumieć. Ja sam niedawno wszedłem w świat win białych, a zaczynam od tych właśnie o mocniejszych aromatach by powoli schodzić 'w dół' ku bardziej delikatnym.

    Niedawno teść miał imieniny i urodziny zarazem. Kupiliśmy mu flaszkę Sarga Borhaz Tokaji Kesoi Szuret Harslevelu 2011. Ile śmiechu było jak wpadł w niemałe zdziwienie że to jest zrobione tylko z winogron, bez żadnych soczków, dodatków, dopalaczy etc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedza nie jest dla mnie ważna. Dla mnie najważniejszy jest smak...i tylko nim się kieruje.

    OdpowiedzUsuń

-->