09.04.2014

Komu smakują kocie siuśki? Czyli co czujesz w sauvignon blanc

W dzieciństwie uwielbiałam zapach benzyny. Każdy postój na stacji benzynowej był okazją do wdychania specyficznych zapachów. Dziwne zamiłowanie z wiekiem zniknęło, ale w zamian pojawiło się inne. Teraz uważam, że ciekawym jest zapach kociego moczu. Co więcej- pożądany w niektórych przypadkach!


No cóż, dziwaków nie sieją...


Pocieszeniem niejakim jest fakt, że w kręgu ludzi zafascynowanych winem nie jest to odosobniony przypadek. Wierzcie lub nie:

Winomani lubią wąchać kocie siuśki! 


Ale, by się nie rozpędzać i takiemu delikwentowi z poświęceniem nie podtykać kuwety pod nos biednego zwierzaka, już wyjaśniam: chodzi tylko i wyłącznie o aromaty występujące w winie.


Jeśli jesteście głodni wrażeń i chcecie poczuć to na własnym ciele (oh, pardon- nosie) to szczególnie predysponowane do "wydzielania" takich zapachów są wina ze szczepu sauvignon blanc.  Szukać ich można w konkretnych apelacjach. Prym wiedzie tu Dolina Loary ze swoim słynnym SancerrePouilly-Fume. Za pochodzącą stamtąd dobrą butelkę, szczególnie w towarzystwie koziego sera, wielu dałoby się pokroić.
Aromat kocich siuśków powodem do dumy!

Komu mało, polecam poszukać głębiej, takich perełek jest więcej... I nie dajcie się zwieść eufemizmom! Wiadomo, że żaden winiarz przy zdrowych zmysłach nie będzie polecał w tak dosłowny sposób swoich win. Można za to uraczyć się (jak to mówią/piszą) aromatami zwierzęcymi, czy rustykalnymi. A co się za tym kryje? Cóż, może to być tak samo sierść mokrego psa, pot lub kurze kupy (dla mniej wrażliwych: obornik).

Nie ma czasu do stracenia, kieliszki w dłoń, ciekawe aromaty czekają na odkrycie!



3 komentarze:

  1. W paru winach wywąchałem ostatnio oponę, kiszoną kapustę, podgotowaną lekko ukiszoną kapustę. Żona nawet warsztat samochodowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam. Za to pamiętam lekko ugotowaną kapuchę w tanim Flaugergues Le Vin de l’Uncle Charles Pays d’Oc IGP :D

      Usuń

-->