Beaujolais to region na południowym cyplu Burgundii. Słynie przede wszystkim z czerwieni, chociaż na jego obszarze dozwolona jest także produkcja wina białego i różowego. Wina czerwone wytwarza się tu ze szczepu gamay (czyt.: game), który wychodzi w Beaujolais tak dobrze, jak nigdzie indziej. Pomimo tego, że region posiada 10 świetnych Cru, charakteryzujących się wysoką jakością win, największą rozpoznawalność i sławę zyskał w latach 70-tych i 80-tych XX wieku dzięki prostemu świeżakowi. Dzięki beaujolais nouveau. 

O Varsovino jego organizatorzy piszą, że to "wielka fiesta winiarstwa hiszpańskiego w Warszawie". A wiadomo, że jak się bawić - to na bogato, więc najnowszą edycję zorganizowano w legendarnym "Europejskim" - najbardziej luksusowym hotelu w Polsce. 


25 września, na zaproszenie Biura Radcy Handlowego Ambasady Hiszpanii,  pojawiło się tam aż 30 winiarzy z całego Półwyspu Iberyjskiego , którzy zaprezentowali łącznie ponad 200 win

Uff, było co degustować! 


W tym roku patronat nad wydarzeniem sprawowała Rueda, apelacja słynąca z białych win robionych z verdejo. Ponad to dla tych, którym mało było próbowania win przy stolikach producentów zapewniono dodatkowe atrakcje... W ramach Varsovino odbyły się jeszcze dwie komentowane degustacje. Bardzo się cieszę, że wraz z kilkunastoma szczęściarzami załapałam się na obie! 



Pierwsze spotkanie, o enigmatycznym tytule "Spanish suprise" prowadziła Audrey  Doré. Sommelierka prestiżowej restauracji El Celler de Can Roca wybrała specjalnie dla nas 6 win - 3 białe i 3 czerwone. Wszystkie wyprodukowano z autochtonicznych szczepów Hiszpanii, które miały być tytułowymi niespodziankami. 


Endemiczne gatunki winorośli nabierają na Półwyspie Iberyjskim (i nie tylko, jest to trend ogólnoeuropejski) coraz większego znaczenia. Po masowym sadzeniu w XX wieku międzynarodowych odmian, obecnie winiarze zwracają się w stronę tradycji i ku szczepom klasycznie związanych z danym terroir. 


Podczas degustacji moją szczególną uwagę przykuło:



Albariño Abadía de San Campio 2017 od Terras Gauda z DO Rias Baixas. Tak własnie powinien pachnieć i smakować ten szczep! Nos bardzo aromatyczny, zdominowany przez owoce egzotyczne. Usta o delikatnie słonawej nucie, bardzo żywe i orzeźwiające.



Godelia Godello sobre lías finas 2016 z DO Bierzo. To godello, z 20% dodatkiem doña blanci. Jak podpowiada nazwa, wino dojrzewało na drożdżowym osadzie przez  5 miesięcy. Jest mniej aromatyczne niż albariño, ma za to konkretniejszą strukturę i całkiem długi finisz. W aromatach dominuje morela, dojrzałe, stłuczone jabłko oraz brioszka.


Pituco Paraje las Zorreras Reserva 2015 od Bodega Rodriguez de Vera z Jumilli zrobiono w całości z monastrella i poddanu starzeniu przez rok we francuskim dębie. Zaskoczyła mnie klasa tego wina.  Dotychczasowe spotkania z tą odmianą nie skłaniały mnie do popadania w zachwyt. W Pituco Paraje las Zorreras Reserva znalazłam wszystko czego wymagam od dobrego wina. Świetny balans, piękna ewolucja w kieliszku - od nut przypraw, skóry, wanilii, poprzez konfiturę, ciemne jagody, skończywszy na nutach kwiatowych (cudowny zapach fiołka). Do tego wino jest w ustach bardzo żywe, o przyjemnej, dość wysokiej kwasowości i wyrazistej taninie. Z pewnością wpływ na to ma położenie winnicy (usytuowana jest na 1000 m.n.p.m. - najwyżej w całej apelacji) oraz wiek krzewów (80lat). 


Drugą z degustacji była "Rueda cała na biało" prowadzona przez Julio Cesara Sorbino. Kto był chociaż raz na spotkaniu z cyklu Degusta Espana, ten wie jak ciekawie i z jajem potrafi o winach opowiadać Julio. Tak też było tym razem. Do spróbowania dostaliśmy aż 9 różnych interpretacji verdejo. Jak podkreślał prowadzący - starał się wybrać butelki ciekawe, niesztampowe, zadające kłam twierdzeniu, że wino z verdejo to zawsze "fiu-bździu" i mało ambitny świeżak. W większości były więc to wina dojrzewające na drożdżowym osadzie i fermentujące w dębowych beczkach. A każde z nich prezentowało się zupełnie inaczej! 


Największym uznaniem zebranych cieszyło się verdejo od Bodegas Menade importowane do Polski przez Basię Lejkowską (Restauracja i winiarnia Vintage). Mi za to szczególnie spodobało się Teodoro Recio Selección Especial 2016 (dominujące nuty żwiru, mokrego kamienia, kredy, cytrusów, grapefruitów oraz siana) oraz Tres Pilares Fermentado en Barrica 2017, które jest winem gastronomicznym, słonym i mineralnym. Okazało się bardzo złożone, o solidnej strukturze podpartej kwasowością. Pachnące żywicą, jodem, wanilią i cytrusami. To nienajłatwiejsza z propozycji, wywołała więc nie mało kontrowersji. Kilka z osób obecnych na degustacji nie było w stanie zaakceptować charakterystycznych nut zapachowych. Mnie osobiście wino urzekło. I cholera, z chęcią sięgnęłabym po nie jeszcze raz. Szkoda, że jest niedostępne w Polsce.





Nie mogę również pominąć producenta, którzy zrobił na mnie największe wrażenie podczas "obchodu po stolikach". To Herència Altés. Wszystkie wina zaprezentowane przez przedstawiciela winnicy trzymały wysoki poziom. Od podstaw po najwyższe etykiety. Niektórymi byłam wręcz urzeczona. Większość z nich pochodziła  z Terra Alta, ale pojawiło się też Toro i Ribera del Duero. 


Fajny Cupatge Joven 2017 (kupaż garnachy, syraha i cariñeny) był tak czysty w nosie i tak bardzo owocowy, że aż zatęskniłam za wakacjami. L'estel 2016 (ten sam kupaż) z kolei okazał się bardzo aromatyczny, wręcz perfumowany, a obok owoców pojawiły się wyraziste nuty kwiatów. Piękny nos miała również La Xalamera 2016 w całości zrobiona z garnachy negry, a Los Colmillos Crianza 2016 z Toro pokazało moc zachowując przy tym klasę i elegancję. 



Varsovino to świetnie zorganizowane wydarzenie, dzięki któremu mamy okazję lepiej poznać winiarstwo Hiszpanii i przekonać się "naocznie" o dużej różnorodności produkowanych tam win. Organizatorom gratuluję, a pozostałym gorąco polecam. 

To co, widzimy się za rok?  



Chcecie więcej? Migawki z tegorocznego Varsovino możecie obejrzeć również w formie klipu:



Lato w tym roku było długie i gorące. Żar lał się z nieba, a porównanie do tropików okazywało się nad wyraz zasadne. Astronomicznie mamy już jesień, a przed nami kolejny (ostatni według prezenterów prognozy pogody) bardzo ciepły weekend. 

Primitivo już od kilku lat cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością. Powoli uczymy się pijać wytrawne wina, a ten pochodzący z Apulii szczep to idealny "pomost" by bezboleśnie przejść od półsłodyczy do wytrawności. Wina z niego robione zalewają nasz rynek, można przebierać w przeróżnych etykietach.


Ten człowiek to maszyna! Chwalimy tak tych, którzy osiągnęli szczyty możliwości fizycznych, intelektualnych. Budzą w nas podziw, budzą w nas szacunek. Tacy chcemy być. O tym jest kawałek Daft Punk - "Harder! Better! Faster! Stronger!". Pracuj ciężej, wykonuj lepiej, rób szybciej. Bądź mocniejszy. 

Bądź człowiekiem - maszyną.



Tymczasem z drugiej strony barykady naukowcy dążą do coraz większego upodobnienia maszyn do ludzi. Zaawansowane roboty potrafią coraz więcej. Mówienie, czytanie - to już dawno ograne. Teraz te najbardziej wyszukane posiadają mimikę i gestykulację oraz uczą odczytywać i interpretować ją u innych. Człowiek - maszyna kontra maszyna - człowiek.

A gdyby stworzyć sztuczną inteligencję - eksperta od wina? 


Konkursy winiarskie pozbawiono by tego nieznośnego widma subiektywności przy ocenach członków jury. Wjechałby na scenę robot, zdegustował próbki, przeanalizował i ocenił według dokładnego algorytmu. I mógłby tak od świtu do nocy. Nie dałby się ani presji czasu, ni zmęczeniu, ni znużeniu czy innym niesprzyjającym okolicznościom.


Mistrzostwa sommelierów? Wszystkie rankingi kto lepszy, kto mądrzejszy, poszłyby w łeb. Taki robot - sommelier nigdy się nie pomyli. Ma wgraną w pamięć całą dostępną wiedzę enologiczną i rzuca nią jak z rękawa. Zapytaj go o co chcesz! W dowolnym momencie! Zawsze odpowie prawidłowo i wyczerpująco. Takie cudo mógłbyś zakupić i mieć na własność. A wyobraź sobie te kolacje, domowe przyjęcia... Jak podczas ich trwania nalewa z jednej butelki, co do mililitra, równe porcje wina. Ile kieliszków by nie było. Dla sztucznej inteligencji żaden wyczyn by w sekundę precyzyjnie wyliczyć objętość płynu, którą musi zaserwować. Po co wychodzić do restauracji, po co fatygować omylnych, bądź co bądź będących tylko ludźmi, sommelierów? Każdy miałby swojego własnego i wykwalifikowanego (może nawet podręcznego) doradcę win. 

Nieprzebrane możliwości i łatwiejsze życie każdego winomana!


Znasz kawały o amerykańskich naukowcach? Tym razem to nie kawał. Chociaż jest tu trochę śmieszno. Przede wszystkim jednak jest trochę straszno. A było to tak...

Badacze z Georgia Instytut of Technology wypuścili w świat raport, a zarazem pewnego rodzaju manifest. Przekonują w nim, że powstające coraz to doskonalsze roboty nowej generacji, mogą być zdolne do przyswajania moralnych wartości. Wszystko poprzez wystawianie ich na historie i opowieści, które leżą u podstaw kultury ludzi. Dzięki nim sztuczna inteligencja ma przyswoić i wypracować sposób działania podobny do ludzkiego, który u nas podyktowany jest wrażliwością i empatią. 

Ni jak ma to się jednak do wyników konkurencyjnego badania innych naukowców, którzy w 2016 roku postanowili sprawdzić powyższą teorię. Nakarmili więc pamięć robota Homer16 największymi dziełami literatury światowej, kazali mu je przeanalizować, a wnioski streścić w kilku zdaniach.


Jak się okazało Homer16 największy problem miał z Hamletem. Według niego główne przesłanie dramatu to myśl, że najgroźniejsze jest niezdecydowane działanie, a "swoich wrogów powinno się pozbywać szybko, brutalnie i bezlitośnie". Sztuczna inteligencja nie była również w stanie zrozumieć pytania "być albo nie być". Skwitowała, że nie ma ono sensu.  

Sztuczna inteligencja nie zrozumie wina, choćby była najlepszym z winiarskich ekspertów. 


Wino to nie tylko wiedza enologiczna, to nie tylko rytuały związane z jego serwowaniem i degustacją. To miejsca, ludzie, okoliczności, emocje jakie towarzyszą jego powstawaniu oraz spożywaniu. Ludzie tworzą wino, a wino tworzy ludzi. Dopóki robot nie dojdzie do sensu hamletowskiego "to be or not to be" nie pojmie też istoty wina. Sommelierzy mogą spać spokojnie.